fbpx

„Nie zwracaj uwagi, to przestanie!”

„Zignoruj go, robi to żeby przyciągnąć Twoją uwagę!”

Jako rodzice słyszymy takie rady w momentach, gdy zmagamy się z trudnymi zachowaniami dzieci. Często okazuje się, że faktycznie dziecko w końcu „przestaje”. Warto się jednak przyjrzeć co się dzieje, gdy potrzeby dziecka są z założenia ignorowane i jest to regularna reakcja rodziców.

Kompetentne dziecko

Dzieci potrzebują nie tylko uwagi, ale przede wszystkim głębokiej relacji z rodzicami. Jeśli w tej relacji czegoś im brakuje, to są na tyle kompetentne, żeby to odczuwać i komunikować rodzicom. Zadaniem rodziców jest właściwie odczytać te komunikaty i stosownie odpowiedzieć na nie. Tymczasem wiadomość, którą dzieci otrzymują poprzez ignorowanie ich potrzeb przez rodziców, jest taka, że muszą radzić sobie same z trudnymi emocjami, a swoim zachowaniem zaspokajać ich oczekiwania, bez względu na to, co właśnie czują. Nie sugeruję, żeby na każde trudne zachowanie, czy to będzie krzyk, agresja czy histeria, odpowiadać dostarczaniem dziecku tego, czego się domaga. Mam na myśli kompleksowe zaopiekowanie się prawdziwymi potrzebami, a nie zachciankami, które dotyczą przedmiotów czy rozrywek.

Zapewnienie o bezwarunkowej miłości daje dziecku poczucie, że jest wartościowe i wiarę w siebie potrzebną, by starać się w przyszłości. Odpowiadając na potrzeby dziecka z empatią, nie „rozpuszczamy”, ani nie „psujemy” dziecka, tylko korzystając z naszego doświadczenia, modelujemy dla niego zachowania, które wzmacniają naszą relację i przyczyniają się do rozwoju emocjonalnego dziecka. Przy czym empatia nie oznacza zarażanie się czyimś stanem emocjonalnym, tylko towarzyszenie drugiej osobie przy jej emocjach i obdarzenie swoją uważnością. Sam fakt okazania dziecku, że rozumiemy jego emocje oraz danie pozwolenia na odczuwania ich całego spektrum, jest de facto pozwoleniem na bycie sobą. Długofalowo takie postępowanie zaowocuje rozwijaniem relacji opartej na wzajemnym szacunku i zaufaniu. A właśnie poprzez głęboką więź z dzieckiem możemy mieć na nie wpływ i liczyć na współpracę powodowaną rozwojem odpowiedzialności osobistej. To zaprocentuje w dorosłym życiu znacznie obficiej niż posłuszeństwo.

Poczuć relację

Dzieci pozostawione bez naszej uwagi kompensują swoją potrzebę relacji na różne sposoby. Mogą na przykład krzyczeć i być agresywne lub zamknąć się w sobie i popadać w samotność, gdyż od obojętności czy chłodu wolą poczuć chociażby złość opiekuna. Nie oczekujmy, że kilkuletnie dziecko wyrazi swój lęk przed porzuceniem inaczej, niż poprzez szukanie naszej uwagi wszelkimi sposobami. Często nawet nastolatki wciąż nie potrafią określić swoich emocji i wyrazić potrzeb słowami, lecz robią to przez przesadzone, wybuchowe zachowania lub popadanie w smutek i apatię. Nie jest to jednak próba jedynie zwrócenia uwagi na siebie, lecz zaproszenie do pielęgnowania więzi z najważniejszymi osobami, która jest dzieciom potrzebna do życia i rozkwitania. Zaoferowanie bliskości, rozmowy, przytulenie w takich chwilach może być najlepszym sposobem regulacji emocji jako, że daje dziecku sygnał, że jest bezwarunkowo kochane i wartościowe jako osoba.

Dlatego warto pomyśleć, jak by się zmieniła nasza perspektywa, gdybyśmy zrezygnowali z postrzegania trudnych zachowań, jako zwracania na siebie uwagi, a zamiast tego dostrzegli w nich potrzebę nawiązania relacji albo naładowania baterii emocjonalnych? Taka zmiana postrzegania może być pomocna w rozumieniu reakcji dzieci i empatycznym odpowiadaniu na nie. Jeśli bowiem spojrzymy na nasilający się krzyk czy płacz, jak na potrzebę odczucia więzi z najbliższą osobą, której uwaga pozwala dziecku poczuć się wartościowym, nie będziemy jej ignorować, lecz szukać rozwiązania w byciu bardziej dostępnym, uważnym i towarzyszącym dziecku w jego doświadczeniach. A to pozwala zrozumieć swoje emocje, nauczyć się je regulować i wyrażać w konstruktywny sposób. W przeciwieństwie do scenariusza, w którym dzieci uczą się uciszać i tłumić swoje emocje, kosztem swojego zdrowia psychicznego i rozwoju emocjonalnego.

Poczuć siebie

Szerząca się obecnie idea samoregulacji jest wspaniała w swoich założeniach, o ile jest kompleksowo wprowadzana w otoczeniu dziecka. Jeśli sprowadza się jedynie do oczekiwania, że dziecko zapanuje nad swoimi emocjami na zawołanie, może być szkodliwa i stanowić kolejną odsłonę przemocy psychologicznej. Dzieci uczą się wtedy wypierania swoich emocji dla zadowolenia rodziców. Aby nauczyć się samoregulacji, dziecko potrzebuje modelowania takich zachowań w swoim otoczeniu, między innymi przez rodziców oraz pozwolenia na odczuwanie wszystkich swoich emocji. W drugiej zaś kolejności, gdy może doświadczać swoich emocji bez cenzury, może nauczyć się wyrażania ich w konstruktywny sposób.

Nie oznacza to, że za każdym razem będziemy gotowi do towarzyszenia dziecku w jego emocjach. Możemy sami potrzebować zadbać o siebie, by nie utracić równowagi. Jednak innym komunikatem jest ignorowanie czy dawanie do zrozumienia, że nie obchodzą nas emocje dziecka, a innym autentyczny przekaz: widzę jak jesteś zdenerwowany/zły/rozżalony …, ale ja potrzebuję teraz chwili dla siebie, żeby zadbać o swoje emocje. To pomaga dziecku zrozumieć, że w porządku jest odczuwać cały wachlarz emocji w różnym natężeniu, że dotyczy to również bliskich mu dorosłych osób, oraz że można sobie z tym poradzić. Takie autentyczne rodzicielstwo pozwala budować autentyczne relacje i daje każdemu członkowi rodziny przestrzeń na bycie sobą. Można śmiało powiedzieć, że w szczególnie wymagających chwilach, w których zupełnie nie wiesz co zrobić, jest zawsze dobra rada: weź się przytul!