fbpx

Za nami przerwa Świąteczna i ferie, czas powrotu do szkoły, który bywa dla dzieci trudny i wymagający. Poranne wstawanie wymaga dużo wysiłku, pogoda często nie sprzyja skupieniu i nauce, a w zeszytach pojawia się nowy materiał i wyzwania związane z jego opanowaniem. Niektórym uczniom przyjdzie to z łatwością i będą się cieszyć sukcesami po sprawdzianach. Innym niepowodzenia odbiorą chęć do dalszych prób i przyczynią się do poczucia frustracji i bezsilności. Utwierdzą się w przekonaniu, że są „mniej utalentowani”, a niektóre przedmioty przekraczają ich możliwości.

Jak mądrze wspierać dziecko w tym okresie? Na co zwrócić uwagę, aby wykształcić w dziecku nawyk podnoszenia się z upadków i nie poddawania się po przegranej bitwie? W końcu jak obrócić niepowodzenie w normalny etap nauki, który pozwala nam wzrastać?

Można mnożyć przykłady znanych osób, które na początku swojej ścieżki ponosiły porażki – Mozart trudził się latami zanim zaczął komponować wybitne utwory; Einstein nie zdał egzaminów na studia za pierwszym podejściem; Walt Disney został wyrzucony z pracy za brak wyobraźni, a Steve Jobs rzucił uczelnię po kilku miesiącach nauki. Zanim zaczniemy oceniać nasze dzieci warto się zastanowić jakie tworzymy im warunki do nauki i rozwoju. Jakiego przykładu dostarczamy im sami – czy jesteśmy perfekcjonistami niedopuszczającymi błędów i porażek czy autentycznymi ludźmi otwartymi na rozwój i wszystko co ze sobą niesie – wysiłek, niepowodzenia i w końcu sukcesy?

Odbierając sobie (i dzieciom) prawo do pomyłek i błędów, zamykamy drogę do rozwoju i odkrywania talentów, ograniczając się do pragnienia aprobaty warunkowanej osiąganymi wynikami. Jednocześnie wyrabiając u dzieci postawę określoną przez prof. Carol Dweck, psychologa z uniwersytetu Stanford, jako „nastawienie na trwałość” (czyli przekonanie, że nasze możliwości, inteligencja, talenty są z góry zdeterminowane na określonym poziomie), odbieramy im wrodzone upodobanie do nauki i chęć do podejmowania prób. Dlatego tak ważne jest chwalenie wysiłku włożonego w naukę oraz postępów osiąganych przez wytrwałość, na przykład: „Jestem dumna z podejmowanych przez Ciebie wysiłków”, „Widzę, jak się starasz, wykazujesz dużą determinację”, „Kosztowało Cię to dużo pracy, możesz być z siebie dumny”. To jest dla dziecka informacja, że warto się starać, że liczą się nawet małe sukcesy i pokonywanie każdej trudności.

Zupełnie inaczej sytuacja przedstawia się, gdy wychwalamy dzieci określając je jako „genialne” i porównujemy z innymi. Etykietka geniusza szybko zaczyna ciążyć – dziecko obawia się podejmowania nowych wyzwań, gdyż w razie niepowodzenia może zostać strącone z piedestału i straci wartość w swoich oczach oraz uzna się za mniej wartościowe dla rodziców. Wskazując talent czy inne stałe uwarunkowania jako źródło sukcesu wywieramy presję, która odbiera chęć działania. Dzieci, które są wciąż wychwalane za dobre wyniki nie są skłonne do podejmowania prób, do uczenia się nowych rzeczy i wybierają zadania poniżej swoich kompetencji, aby mieć pewność, że znów im się uda i będą chwalone i doceniane za efekty.

Warto zastanowić się także jak możemy wspierać dziecko, gdy przeżywa swoje niepowodzenia. Musimy zareagować słysząc od dzieci takie słowa: „Nigdy tego nie zrozumiem!”, „Ona jest naprawdę mądra, nigdy taka nie będę”, „Po prostu nie jestem w tym dobry, nie mam szans”. Potraktujmy problem poważnie i pomóżmy pociechom zmienić te przekonania na bardziej konstruktywne, otwierające drogę do nastawienia na rozwój – czyli wiary, że wysiłek i wytrwałość włożone w naukę zawsze przyniosą dobry efekt. Aby zmienić nastawienie możemy kolejno przeformułować te zdania na: „Muszę spróbować inaczej, ten sposób nie zadziałał. Może pomyślę, kto mógłby mi pomóc?”, „Jeśli się postaram i nie będę poddawać, nauczę się więcej”, „Potrzebuję więcej czasu, może zacznę od początku i wykorzystam informacje o popełnionych błędach”. Pomocne może okazać się również wspominanie już opanowanych przez dziecko umiejętności, wraz z poniesionym wysiłkiem i trudami albo służenie przykładem swoich niepowodzeń oraz starań przekucia ich na korzyści. Warto rozmawiać z dziećmi otwarcie i mówić im o takich doświadczeniach ze swojego życia, kładąc nacisk na naukę, która z nich płynęła, wysiłki włożone w naprawienie sytuacji oraz miejsce, do którego nas doprowadziły. Stajemy się wtedy w oczach dzieci autentyczni i zyskują przekonanie, że zasługują na naszą miłość pomimo swoich błędów czy niepowodzeń.

Jeśli starania dziecka nie były wystarczające i z tego wynika niepowodzenie, przekażmy tą informację zwrotną dziecku w życzliwy sposób pomagając wyciągnąć wnioski z sytuacji. Być może kolejne podejście będzie wymagało więcej czasu, ćwiczeń, a może dodatkowych wyjaśnień. Nie zostawiajmy dziecka bezsilnego wobec niepowodzeń, wspólnie planując działania zmierzające do naprawienia porażki wykorzystujemy ją w najlepszy możliwy sposób do rozwoju. Z kolei, jeśli dziecko włożyło dużo wysiłku w opanowanie materiału, nie pozwólmy, aby to zostało zaprzepaszczone przez otrzymaną ocenę, która odbiega od oczekiwań. Doceńmy wysiłek dziecka tłumacząc, że swoje osiągnięcia powinno porównywa

do swoich wcześniejszych umiejętności, nie tylko do otoczenia – koleżanek, kolegów czy rodzeństwa. Dzieciom powinniśmy przekazywać wiadomość, że przez wysiłek i ćwiczenie mogą opanować nowe umiejętności, nawet jeśli początkowo napotykają na przeszkody. W rzeczywistości zmaganie się z trudnościami jest istotnym etapem uczenia się, którego nie da się pominąć i który jest wspólny dla wszystkich – od wynalazców, przez sportowców, naukowców, managerów.

Ponoć Maria Montessori zapytana o sekret świetnych wyników osiąganych przez uczniów w jej szkole odpowiedziała: „A Wy co robicie, że dzieci nie chcą się uczyć?!”. Bez względu na niedoskonały system edukacji, wspierajmy dzieci mądrze w ich przygodzie ze szkołą. Z kolei prof. Carol Dweck opowiadała o szkole, w której uczniowie byli oceniani na dwa sposoby: „już” albo „jeszcze nie”. Upewnijmy się, że swoim przykładem uczymy dzieci oceniać swoje postępy właśnie według tych dwóch kategorii, a na ścieżce między nimi trzeba pokona różne trudności i niepowodzenia. Rodzicielstwo daje nam ogromne pole do rozwoju, gdyż sami musimy się stawać „takimi dorosłymi, jakimi chcielibyśmy, aby nasze dzieci były w przyszłości”.

Artykuł ukazał się w magazynie MamaMia http://mama-mia.com.pl/