fbpx

Wiele rodzicielskich działań skupia się wokół przekonania, że musimy nauczyć dzieci co jest dobre, a co złe. W dobrej wierze pouczamy dzieci na temat uprzejmości, tłumaczymy, karamy, aby upewnić się, że dostały właściwą nauczkę, którą zapamiętają sobie na resztę życia. Tymczasem dzieci posiadają wrodzony kompas moralny, potrafią odróżnić dobro od zła i dokonywać pod tym kątem wyborów. Warto zatem przemyśleć, czy swoimi działaniami nie zakłócamy naturalnego procesu, którego dzieci mogły by doświadczać, gdyby zostawić im odpowiednią przestrzeń do rozwoju ich altruistycznej natury.

Jesteśmy jako rodzice odpowiedzialni za przewodzenie dzieciom i stawianie granic. To my musimy zapewnić im bezpieczne ramy, w których mogą swobodnie eksplorować świat. Jednak od pierwszych dni, tam gdzie jest to możliwe, dzieci powinny doświadczać konsekwencji swoich działań. Bez nadmiernej ochrony, oceniania, wychwalania, pouczania. Jeśli chcemy wychować wewnątrzsterowne dzieci o mocnym poczuciu własnej wartości, dajmy im przestrzeń na doświadczanie świata i autonomię wyciągania wniosków ze swoich zachowań.

Jesper Juul powiedział, że podłoga jest często lepszym wychowawcą niż rodzice. Jeśli dziecko upadnie na podłogę i doświadcza uderzenia, analizuje sytuację i ma szansę wywnioskować, jak należy zachować ostrożność w przyszłości. Ten proces zachodzi bez obwiniania siebie, postrzegania jako niezdarnego. Tymczasem, gdy rodzic pośpieszy z pomocą chroniąc dziecko przed upadkiem, pozbawia go szansy na autonomiczne doświadczanie świata i branie za siebie odpowiedzialności; pouczając odbiera przestrzeń na własną refleksję, oceniając daje poczucie porażki, które może zostać z dzieckiem na długo i zakłócać proces swobodnego uczenia się na błędach.

Jeśli chcąc unikać kar koncentrujemy się na żywiołowym nagradzaniu dzieci, również zakłócamy naturalny ich rozwój. Kierujemy uwagę dzieci na wynik i warunkowane nim uznanie w naszych oczach – bo skoro jesteśmy dumni i pełni uznania za sukces, to na co może liczyć dziecko, jeśli mu się nie powiedzie? Dodatkowo, kiedy autentyczne zainteresowanie i zaangażowanie w daną czynność jest przysłaniane zewnętrznymi nagrodami, dziecko szybko traci naturalną skłonność do rozwijania się w tym obszarze. Nagradzając zakłócamy proces, który mógł być prowadzony przez wewnętrzne dążenie dziecka do poznawania świata i uczenia się.

To samo dotyczy rozwoju społecznego dzieci. Nienagradzane za pomoc dzieci pozostają chętne do wspierania innych i naturalnie przejawiają altruistyczne postawy. Natomiast u tych nagradzanych za spontaniczne uczynki, zewnętrzna gratyfikacja osłabia wewnętrzną motywację, co zniechęca je do kontynuowania pomocy. Dowodzą tego badania* oraz doświadczenie Cline Alvarez, autorki książki Prawa naturalne dziecka, która przez dwa lata prowadziła doświadczenia w przedszkolu w nieuprzywilejowanej dzielnicy Paryża. Wspierając autonomię dzieci oraz modelując empatyczną postawę, badaczka osiągnęła niezwykłe wyniki w swojej pracy z dziećmi, nie tylko w obszarze edukacji, lecz również rozwoju emocjonalnego i moralnego dzieci.

Alvarez podaje konkretne przykłady, jak wspierać rozwój altruistycznych zachowań u dzieci. Powinniśmy:

  1. Zrozumieć, że dzieci z natury są empatyczne i altruistyczne,
  2. Modelować zachowania nacechowane czułością, życzliwością, empatią,
  3. Zapewnić dziecku okazję poczucia się odpowiedzialnym za dobrostan drugiego człowieka i wykazania się altruizmem.

Altruizm, zasady moralne i odróżnianie dobra od zła stanowią wrodzoną tendencję człowieka. Nie musimy czynić zabiegów jej wykształcania, wpajania, metod jej ćwiczenia … te wszystkie zabiegi na ogół wręcz szkodzą i zaburzają naturalny rozwój tych cech u dziecka. To może być dla nas trudne do przyjęcia. Ogrom naszego rodzicielskiego wysiłku i zmagań wkładamy właśnie kształtowanie w dzieciach postaw moralnych. W moim odczuciu uwalniające jest zrozumienie, że to nie my mamy wpoić moralność dziecku, tylko powinniśmy pozostawić mu przestrzeń i wspierać w rozwijaniu tkwiącego już w nim potencjału.

Zdolność rodziców do wyznaczania czytelnych i zrozumiałych granic jest warunkiem poczucia bezpieczeństwa i możliwości bycia dzieckiem, zajęcia się zabawą zamiast ciągłego ustalania i negocjowania zasad. Jednocześnie dzieciom potrzebna jest autonomia, aby mogły rozpoznawać i komunikować swoje potrzeby, odnajdywać swoje zainteresowania i rozwijać się.

Wierzę, że autonomia i granice to prezent, który będzie służyć dziecku przez całe życie. Jego odpowiedzią będzie empatyczna i pełna altruizmu postawa, która długoterminowo wzbogaci relację z rodzicami.

*Pisząc o badaniach odwołuję się do tych, przedstawionych w książkach:

Céline Alvarez Prawa naturalne dziecka, C.C. Helwig, E. Turiel Children’s social and Moral Reasoning